
Przy jagnięcinie i wołowinie za państwowe fundusze
załatwia się sprawy państwowe w znanej restauracji… Po cichutku… na paluszkach,
żeby inni nie słyszeli. Co z tego, że przytłumionym głosem, jak wszyscy i tak słyszą… Problem w tym, że te rozmówki, do "ucha", rozbijają rząd. Nie na darmo szukali czegoś u posła Burego, widać mieli „cynk”….
Jak to kolesie wszystko wiedzą . Stąd rada taka dla przyszłych politycznych
kandydatów – nie wdawajcie się w rozmówki prywatne nawet z najlepszym
przyjacielem. Cicho sza…! Z nagrania opublikowanego
przez „Wprost” , cytuję - „A mówi k…a dla dobra
kraju, a mówi w d….e…., napić się trzeba… ”. Zapewne , napić się trzeba, potem lepiej się „pier…i”, jak podsumowuje
polityk i stopniowo podnosi tembr głosu, widocznie zapominając o swym
postanowieniu szeptania… Czy to niewesołe?
Więcej niż wesołe, bo zarazem zatrważające.
Pomijam „kwiecisty” język
politycznej elity, a zwracam uwagę na treści dotyczącego tego nieodosobnionego incydentu, jak kosztem społeczeństwa dorabiają się
politycy. Sikorski stoi na bandzie i
wielu innych razem z nim, a wydawało się , że to ludzie z nienagannych okładek. Cóż życie lubi rozdawać niespodzianki. Tylko, ze tych niespodzianek niechcianych
coraz więcej i więcej, a ty biedny ludu nie podnoś się ze swojej ruiny… Rozmówca
obrazowo ilustruje zależności i układy między politykami. Wszystko wywleka, co
powinno być tajne dla dobra PO. Tacy
wywrotowcy zniszczą najlepsze nadzieje prawych polityków, bo i takich, wbrew pozorom, w każdej partii odnaleźć można. A tu przyjdzie
taki kret i grunt z zasiewem poprzewraca do góry nogami… To i będzie się miała z pyszna minister
Bieńkowska. A niech się ma…